Oszczędności w małej piekarni: jak uciec przed cenami gazu?
Pan Marek prowadzi swoją piekarnię pod Legnicą od 2016 roku. Przez lata gaz był tani, więc nikt nie liczył kosztów energii co do grosza. Wszystko pękło w październiku 2023 roku, gdy faktury za błękitne paliwo skoczyły o 240% w jednym rozdaniu.
Ściana, przed którą stanął rzemieślnik
Piekarnia zużywała średnio 2 950 m3 gazu miesięcznie. Przy starych stawkach Pan Marek płacił około 4 300 zł brutto. Nowa propozycja od dostawcy zwaliła go z nóg: 13 800 zł miesięcznie za samo paliwo do pieców. Przy marży na chlebie rzędu 14%, biznes stał się zwyczajnie nieopłacalny z dnia na dzień. Właściciel stanął przed wyborem: podnieść cenę bochenka do 9 zł albo zamknąć zakład, w którym pracuje 6 osób.
Sprawdziliśmy to u źródła – piece gazowe miały już swoje lata, a ich sprawność spadła o blisko 18% w ciągu ostatniej dekady. Serwisant oszacował, że sama regeneracja palników to koszt 6 400 zł, a to i tak nie obniżyłoby rachunków w znaczący sposób. Pan Marek zadzwonił do nas w listopadzie, szukając drogi wyjścia z tej matni. Krótko i na temat: potrzebował prądu, który nie zje jego zysku.
Nowa propozycja od dostawcy zwaliła go z nóg: 13 800 zł miesięcznie za samo paliwo do pieców.
Plan bitwy: słońce zamiast palników
Zdecydowaliśmy się na odważny ruch: całkowite odejście od gazu w procesie pieczenia. Na dachu piekarni i przyległego magazynu mąki zamontowaliśmy 43 panele monokrystaliczne o łącznej mocy 19,4 kWp. Montaż trwał 4 dni robocze, a ekipa musiała pracować w godzinach południowych, żeby nie blokować nocnych dostaw pieczywa. Największym wyzwaniem była modernizacja przyłącza, co zajęło 23 dni oczekiwania na decyzję z zakładu energetycznego.
Pan Marek kupił dwa nowe piece elektryczne modułowe marki Miwe. Inwestycja w sprzęt i fotowoltaikę wyniosła 148 000 zł netto. Brzmi jak dużo dla małej firmy, ale 46% tej kwoty udało się pokryć z dotacji w ramach programu, który akurat był dostępny dla mikroprzedsiębiorstw na Dolnym Śląsku. Wniosek o dofinansowanie przygotowaliśmy w 6 dni roboczych, unikając błędów, które często odrzucają urzędnicy.

Co mówią liczby po 11 miesiącach?
Dziś, po niemal roku od instalacji, mamy twarde dane. Średni miesięczny koszt energii w piekarni spadł do 2 100 zł. Gaz jest używany wyłącznie do ogrzewania małego biura i wody w łazience, co generuje symboliczne 280 zł miesięcznie. Realna oszczędność w portfelu właściciela to 11 420 zł każdego miesiąca. To się po prostu opłaca, bo inwestycja w części własnej zwróci się Panu Markowi w niecałe 19 miesięcy.
Najważniejsze jest jednak bezpieczeństwo. Piekarnia wypieka teraz 420 bochenków dziennie bez strachu przed kolejnym pismem z gazowni. Pan Marek przestał nerwowo sprawdzać giełdę energii co rano. Piece elektryczne dają też bardziej powtarzalną temperaturę, co zmniejszyło ilość odpadów (zakalców) o około 4% w skali miesiąca. To niby drobiazg, ale przy tej skali daje to dodatkowe 450 zł zysku z niesprzedanego wcześniej towaru.
Realna oszczędność w portfelu właściciela to 11 420 zł każdego miesiąca.

Wnioski dla innych firm
Bez zbędnego owijania w bawełnę: taka zmiana wymaga przygotowania. U Pana Marka musieliśmy wzmocnić konstrukcję dachu nad starym magazynem, co kosztowało dodatkowe 3 100 zł, o czym nie wspominały inne firmy oferujące montaż 'na szybko'. Trzeba też pamiętać o profilu zużycia – piekarnia pracuje głównie w nocy, więc kluczem było odpowiednie przewymiarowanie instalacji, by oddawać nadwyżki do sieci i odbierać je podczas nocnej zmiany.
Jeśli prowadzisz mały zakład i czujesz, że koszty mediów Cię duszą, zacznij od analizy faktur z ostatnich 13 miesięcy. Nie patrz na średnią, patrz na piki zużycia. Pan Marek zaryzykował kredyt na wkład własny, ale dziś śpi spokojnie. Jego przykład pokazuje, że dekarbonizacja to nie moda z telewizji, ale konkretna broń w walce o przetrwanie lokalnego biznesu. To nie jest magia, to czysta kalkulacja na papierze.


